Rybołówstwo nad jeziorem Genezaret

Położone w północnym krańcu rozpadliny tektonicznej, Genezaret jest najniżej leżącym jeziorem słodkowodnym na świecie; jego powierzchnia znajduje się około 208 m poniżej poziomu morza, a największa głębokość wynosi 45 m. Jezioro ma w przybliżeniu wymiary 21x11 km, a powierzchnię 231 km2. W niektórych okresach historycznych Izrael panował nad całym jeziorem i dziwne jest, że Stary Testament wspomina je tylko 3 razy, zawsze jako granicę.

Chociaż bogactwo hebrajskich terminów technicznych używanych przez wielu pisarzy świadczy o dużym znaczeniu rybołówstwa, tylko w Nowym Testamencie Kinneret albo Genezaret opisane zostało jako jezioro bogate w ryby. Znajdujemy to w scenie występującej w większości przekazów ewangelicznych, mianowicie w opowieści o nauczaniu Chrystusa w miastach położonych na północnym brzegu jeziora. Co najmniej siedmiu uczniów było rybakami łowiącymi w tym jeziorze, co częściowo tłumaczy nacisk kładziony na rybołówstwo. Nazwa Betsaidy, jednego z miast, które odrzuciły Chrystusa oraz rodzinnej miejscowości Piotra, Andrzeja i Filipa, znaczy „miejsce sieci" albo „teren połowu ryb".

Oprócz dwu gatunków wprowadzonych później, ciągle odławianych w niewielkich ilościach, w jeziorze tym żyją dziś te same ryby, które znali Piotr i jego towarzysze. I chociaż jest około 25 gatunków występujących jedynie tam, to tylko kilka ma większe znaczenie. Najlepiej znana jest ryba z rodziny Cichlidae, Tilapia, znana powszechnie jako „ryba św. Piotra". Prawdopodobnie ona stanowiła główny przedmiot połowów w czasach biblijnych. Nie dysponujemy metodami, które by pozwoliły poznać, jak wiele odławiano, lecz dziś, przy użyciu intensywnych metod pod kontrolą naukowców, uzyskuje się rocznie około 300 ton Tilapii i jakieś 1000 ton innych gatunków. W tej liczbie prawie 800 ton stanowią sardynki (Acanthobrama terrae sanctae), uzyskiwane przy użyciu wyrafinowanych metod nocnych połowów.

Wyżej w dolinie Jordanu i około 275 m nad poziomem Kinneret znajduje się dawne jezioro el Hule, o którym mówi się w. Joz 11,5 jako o „wodach Merom". W tym czasie było to otwarte jezioro, lecz stulecia zamulania, wynikającego ze złej gospodarki rolnej na otaczających je wzgórzach, stopniowo zredukowały je do szeregu bagien i niewielkich obszarów wodnych, które w dalszym ciągu były bogatymi łowiskami, dopóki cały ten teren nie został wzięty pod uprawę i zmeliorowany w latach pięćdziesiątych XX wieku.

Chociaż Stary Testament niewiele ma do powiedzenia o rybach i rybołówstwie, księgi prorockie bogate są w wyrażenia, z których można się nieco dowiedzieć o używanych wówczas metodach połowu. Hebrajskie „resheth" jest ogólnym określeniem „sieci", a kontekst w księdze Ezechiela 32,3 wskazuje, że używano jej jako sieci ręcznie zarzucanej na ławice czy poszczególne ryby. „Cherem" to sieć znacznie większa, być może podobna do włoka używanego dzisiaj powszechnie (zob. niżej na temat greckiej „sagene"). Hebrajskie „makmor" i „mikmar" — to również duże sieci (Iz 19,8; Hab 1,15-16) nazywane w polskich tłumaczeniach także „niewodem". Takie same sieci zastawiano również na pustyni na arabskie antylopy.

Terminy greckie są w ewangeliach używane zazwyczaj w sensie dosłownym. „Diktyon" można traktować jako ogólne określenie „sieci", np. w Mt 4,20: „(Piotr i Andrzej) zostawili sieci i poszli za Nim". Zarzucali właśnie ręczne sieci i przyjąć trzeba, że — jako zawodowi rybacy — posiadali typowe ich zestawy. To ogólne znaczenie wyrazu występuje prawdopodobnie także we wzmiankach o myciu i naprawianiu sieci. Dziś jest to praca znacznie lżejsza i łatwiejsza dzięki powszechnemu stosowaniu sztucznych włókien. Wydaje się też, że słowo „diktyon" mogło mieć bardziej specjalne znaczenie: mogło określać to, co dziś nazywamy sieciami zastawnymi.

Sieć, którą zarzucali Piotr i Andrzej, wspomniana jest tylko w tej scenie. Oznacza ją greckie słowo „amphiblestron"; zwykle uważa się je za określenie ręcznych sieci do dziś używanych w niektórych krajach tropikalnych, szczególnie na płytkich wodach i lagunach przybrzeżnych. Jest ona okrągła, ma na obwodzie małe ciężarki rozmieszczone w równych odstępach; rzuca się ją nadając jej ruch obrotowy, tak by spadła płasko na powierzchnię wody. Ciężarki opadają szybko na dno, a gdy szarpnie się sznur przymocowany do środka sieci, brzeg się zamyka, chwytając w sieć wszystkie ryby nią przykryte. Do dziś czasem stosuje się tę sieć nad jeziorem Genezaret, by zademonstrować starożytną technikę połowów.

Greckie słowo „sagene" pojawia się tylko raz, w Mt 13,47, gdzie porównuje się królestwo niebieskie do sieci zagarniającej ryby. Uważa się dziś powszechnie, że chodzi o włok, który może mieć do kilkuset metrów długości. Taka sieć zagarnia ryby wszystkich gatunków i wielkości, które potem dzieli się na jadalne i niejadalne w sposób opisany w przypowieści.

G.C.