Palestyna w czasach Jezusa Chrystusa

I. Geograficzne położenie Palestyny.

1. Wielkość

Powierzchnia Palestyny jest równa 25124 km kwadratowych. Według wielkości jest to jeden z najmniejszych krajów na świecie: jest ona mniejsza pod względem obszaru od takich europejskich państw, jak Szwajcaria czy Belgia.

2. Położenie i granice

Palestyna zajmuje południową część Syrii. Graniczy ona na północy z Libanem, Antylibanem i południowymi zboczami Hermonu; na wschodzie z Syryjsko-Arabską pustynią, na południu oddziela się krzywą linią od pustyni Synajskiego półwyspu; na zachodzie z Morzem Śródziemnym.

3. Dolina Jordanu

Na całej długości od północy na południe, Palestyna podzielona jest na dwie części przez dolinę Jordanu. Dolina Jordanu jest ogromnym wąwozem, będącym w dole między dwoma ścianami skał; poziom łożyska rzeki jest ponad 1000 m. poniżej ich szczytów. Przez większą część roku w tym wąwozie jest dusząca spiekota, dochodząca niekiedy do 50 st. w cieniu. Na brzegach Jordanu nigdy nie było żadnych miast. Przez niego nigdy nie przechodziła droga. Jordan nie ma brodów i dlatego nigdy nie sprzyjał kontaktom między ludami, zamieszkującymi nad nim.

Źródła Jordanu znajdują się w górnym łańcuchu Hermonu. Przyjąwszy wody jeszcze szeregu górskich rzeczek, burzliwie spływa do jeziora Hule. Szesnaście kilometrów dalej na południe Jordan wpływa do najpiękniejszego w świecie, dużego, słodkowodnego i bogatego w ryby, jeziora Genezaret lub Tyberiadzkiego, nazywanym także morzem Galilejskim.

Od jeziora Tyberiadzkiego Jordan dąży do Morza Martwego, przy czym jego poziom spadku od Hermonu do Morza Martwego jest równy 914 metrom. Ujście Jordanu jest 392 metrów poniżej poziomu Morza Śródziemnego.

Morze Martwe, do którego wpada Jordan, jest ogromnym jeziorem, zajmującym powierzchnię ponad 920 km kwadratowych. Grecy nazywali Morze Martwe też Asfaltowym, gdyż jego woda zawiera czarną smołę, asfalt, pływającą na jego powierzchni. Morze Martwe jest bogate w sole i inne substancje, zawierające około 25% jego zawartości. W wodach Morza Martwego życie jest niemożliwe: w nich nie ma ani ryb, ani mięczaków; w nich nie ma roślinności. Przezroczyste wody Morza Martwego są gorzkie i tak ciężkie, że najsilniejsze wiatry ledwo kołyszą ich powierzchnią. Na jego brzegach nie widać ptaków; nie ma zieleni.

Morze Martwe składa się z dwóch basenów, z których niższy, płytszy, utworzył się, jak się przypuszcza, nie tak dawno, wypełniając sobą dolinę Syddim (1M.14:3), gdzie były spopielone przez ogień z nieba niegodziwe miasta Sodoma i Gomora.

4. Obszary Palestyny

Dolina rzeki Jordan dzieli całą Palestynę na dwie bardzo różniące się, według przyrody i historycznych losów, części: na obszar leżący na zachód od Jordanu i na Zajordanie, leżące na wschód od rzeki.

A. Część Palestyny na zachód od Jordanu

Ta część kraju jest górzystą okolicą, poprzecinaną częstymi, dość szerokimi dolinami, nawadnianymi przez strumienie. Cała ta część dzieli się w naturalny sposób na trzy obszary – Galileę, Samarię i Judeę.

1. Galilea

Galilea sławna była z urodzajności i malowniczego pejzażu. W niej jest sporo małych wzniesień; główne z nich – Tabor, na którym według tradycji było przemienienie Pana. Przestrzenna równina wybrzeża, nawadniana przez potok Kiszon, oddziela wszystkie te wzniesienia od łańcucha Karmelu.

Ludność Palestyny była liczna, bogata i pracowita. Galilejczycy mieli żywy charakter, byli wrażliwi, pojętni, porywczy, lubili nowości i łatwo poddawali się nowy oraz śmiałym ideom: wyróżniali się przy tym głęboką religijnością. W Galilei żyło dużo pogan. Stały kontakt z nimi wypracował w Galilejczykach ducha cierpliwości, którego byli pozbawieni mieszkańcy Judei, wyróżniający się drobnym formalizmem. Mieszkańcy Jerozolimy stale zarzucali Galilejczykom ich łatwość, z jaką oni kontaktowali się z poganami, i wypominali ich złą wymowę. Tą wymową Piotr ujawnił swoje pochodzenie, kiedy stał na dziedzińcu Kaifasza, oczekując na koniec sądu nad Nauczycielem (Mt. 26:73).

Głównymi miastami Galilei były: nad brzegiem jeziora Genezaret – Tyberiada, Chorazyn i Betsaida; Kafarnaum, w którym Zbawiciel przeżył większą część czasu swojej służby i z którego pochodzili apostołowie Piotr i Andrzej oraz prawdopodobnie dwaj synowie Zebedeusza Jan i Jakub; Nazaret, w którym Jezus spędził pierwsze trzydzieści lat swojego życia; Kana, gdzie uczynił pierwszy cud (J.2:1-11) i Nain, gdzie wskrzesił syna wdowy (Łk.7:11-17).

2. Samaria

Leżała ona na południe od Galilei. Małe wzniesienia wapienne pokrywają obszar Samarii od równiny Sarońskiej z nad Morza Śródziemnego do doliny Jordanu i okolic Jerozolimy. Z nich najbardziej znane – góry Ebal i Garizim, gdzie znajdowała się świątynia Samarytan. W przeszłych czasach widok tego obszaru był mniej surowy.

Główne miasto Samarii też nazywa się Samaria. Ludność jest mieszanką różnych ras. W 721 roku p.n.e. asyryjski król Sargon uprowadził do niewoli dziesięć plemion izraelskich, w miejsce których z różnych prowincji asyryjskich zostały przesiedlone całe kolonie jeńców wojennych. Ci przychodnie zmieszali się z małą ilością pozostałych w kraju Izraelitów, przyswoili ich podstawowe religijne idee, przyjęli Pięcioksiąg Mojżesza, zaczęli czcić Jahwe, lecz przy tym nie pozostawili czczenia swo-ich bogów. W ten sposób religia Samarytan była mieszanką prawdy i błędów. Kiedy Żydzi powrócili z babilońskiej niewoli i zaczęli budować świątynię, Samarytanie chcieli wziąć udział w tym dziele, lecz nie zostali dopuszczeni przez Żydów; wtedy Samarytanie wybudowali sobie inną świątynię na górze Garizim. Przyjąwszy księgi Mojżeszowe, Samarytanie odrzucili Pisma proroków i wszystkie tradycje; dlatego Żydzi uważali ich za pogan, a nawet gorszych niż poganie, nie przyjmowali ich do swojej spo-łeczności i nie mieli z nimi żadnych kontaktów.

W czasie ziemskiego życia Zbawiciela świątynia na górze Garizim już nie istniała; została zburzona w 134 roku p.n.e. przez Jana Hirkana, króla Judei. Nieprzejednana wrogość spowodowała głęboką przepaść między dwoma ludami.

3. Judea

Granica między Samarią i Judeą jest bardzo umowna i nie może być dokładnie określona. Powierzchnia taka sama, jak w Samarii: góry będące w Judei, są przedłużeniem gór Samarii, lecz przyroda Judei jest o wiele bardziej biedniejsza i surowsza niż przyroda w Galilei i Samarii. Na zachodzie zbocza gór judzkich kończą się w Dolinie Sefata, zamieszkałej w przeszłości przez Filistynów. Leżąca nad Morzem Śródziemnym przybrzeżna część tej doliny usiana jest w niektórych miejscach piaszczystymi wydmami; zaś jej środkowa część była urodzajna i przynosiła obfite żniwo.

Judea była zamieszkała, z rzadkimi wyjątkami, tylko przez Żydów. Ich stolica, Jerozolima, zbudowana na wzniesieniach, była centrum całej prowincji. Ludność Jerozolimy dochodziła do 200 tys. mieszkańców. Była tu świątynia i tysiące synagog, obsługiwanych przez licznych kapłanów, Lewitów i nauczycieli. Każdego roku na wielkie święta liczne tłumy żydowskich pielgrzymów zdążały do Jerozolimy ze wszystkich stron świata.

4. Idumea (Mk.3:8)

Grecko-rzymska nazwa Edomu. Tworzyły ją południowa Judea i okolice doliny Hebronu. W 126 roku p.n.e. została zdobyta przez Jana Hirkana I (135-101 r.), a jej ludność nawrócono na judaizm.

B. Zajordanie

Zajordanie jest płaskowyżem, wznoszącym się średnio 1000 metrów nad poziom morza. Obfite w wody Zajordanie od dawna sławne była ze swoich pastwisk.

W swojej północnej części Palestyna w Zajordaniu obejmowała pięć okręgów – Itureę; Antyliban; Trachon (na wschód od jeziora Genezaret) z głównym miastem Cezareą Filipową i Betsaidą; Dekapol i Perea.

Na południe od Trachon leżało szereg miast, znanych w Ewangeliach pod ogólną nazwą Dziesięcigrodu lub po grecku Dekapolis (Dekapol). Miasta te leżały na północny-wschód od rzeki Jabbok. Obecnie granice Dziesięciogrodu nie mogą być dokładnie określone.

Południowa część Zajordania nazywała się Pereą, chociaż tą nazwą często określano całe Zajordanie. Ten teren odznaczał się bardzo pofałdowaną powierzchnią i dzikością przyrody, a sławny był ze swej urodzajności. Ważniejszymi miastami Perei były Pella i Filadelfia.

Ewangelista Łukasz wymienia też Abilenę. Tak nazywała się kraina na północ od Damaszku z głównym miastem Abila; przy czym ten obszar nie należy do Palestyny.

Kiedy Pan głosił w Zajordaniu, to tłumy ludu, zbiegającego się, żeby Go posłuchać, prawdopodobnie składały się z Żydów, mieszkających w tych miejscach lub z pogan, sympatyzujących żydostwu.

II. Polityczna sytuacja Palestyny.

W 63 roku przed Chr. Palestyna została zajęta przez Rzymian i przyłączona do rzymskiej prowincji Syrii. Po jakimś czasie (37 r. przed Chr.), wyznający żydowską religię książę idumejski (Idumejczycy – potomkowie Ezawa, starszego syna Izaaka. Judea na południu graniczy z Idumeą). Herod, zwany Wielkim, otrzymał od rzymskiego senatu królewski tytuł i przez czterdzieści lat rządził całą Palestyną i Idumeą. W stosunku do swoich poddanych Herod był despotą i krwiożerczym tyranem, lecz w tym samym czasie sprawnie rządził. Naśladując greckich królów, budował miasta; chcąc być popularnym, budował teatry, halę do ćwiczeń gimnastycznych, zbudował pole wyścigowe i poszerzył mury, sławnej na cały świat ze swej wielkości, Jerozolimskiej świątyni.

Podczas panowania tego Heroda narodził się Chrystus. Z jego rozkazu dokonano w Betlejemie rzezi niewinnych niemowląt.

Po śmierci Heroda jego królestwo zostało podzielone między trzech jego synów: starszy, Archelaus, otrzymał Judeę, Samarię i Idumeę; Herod Antypas – Galileę i Pereę, i w końcu, Filip – północno-wschodnią część (Trachon z przylegającymi obszarami). Zatwierdzając ten podział, rzymski cesarz August nie zgodził się jednak obdarzyć Archelausa królewską godnością: zostawił mu tylko tytuł namiestnika (słowo oznacza właściwie rządzącego lub gubernatora), zaś bracia Archelausa otrzymali tytuł tetrarchy (słowo pierwotnie oznaczało rządzącego czwartą częścią prowincji; później zaczęto tak nazywać różnych drobnych władców, których godność była niższa od królewskiej).

Archelaus został wkrótce pozbawiony władzy (6 r. po Chr.) za to, że zbyt uciskał swoich poddanych, a jego władza została oddana rzymskiemu namiestnikowi. Rzymski namiestnik Judei, Samarii i Idumei dowodził wojskiem, ściągał podatki i miał prawo pozbawiać życia za ważne przestępstwa, działając w imieniu cesarza. W tym samym czasie jednak rzymski namiestnik, rządzący Judeą, był zależny od legata Syrii, prowincji, do której należała też Palestyna.

Zwykle judzcy namiestnicy przebywali w Cezarei; lecz podczas świąt, szczególnie w Paschę, przenosili się do Jerozolimy, aby nadzorować porządek, dławić niezadowolenia, które nierzadko wybuchały w czasie świąt. Piątym takim namiestnikiem był Poncjusz Piłat (26-36 po Chr.). Wkrótce po ewangelicznych wydarzeniach został usunięty za zabicie Samarytan i zesłany do Vienna w Galii, gdzie umarł.

Herod Antypas (4-39 r. po Chr.), tetrarcha Galilei i Perei, był władcą chytrym, gołosłownym i rozpustnym. Odprawiwszy swoją prawną żonę, ożenił się z Herodiadą, żoną swego brata Filipa. Za ten przestępczy związek napomniał go Jan Chrzciciel (Mk.6:18). Rozdrażniona taką odwagą Herodiada doprowadziła do śmierci Jana. Do tego Heroda Antypasa Piłat wysłał Jezusa Chrystusa podczas Jego sądzenia.

Parę lat po wydarzeniach ewangelicznych, rzymski cesarz Kaligula zesłał Heroda Antypasa do Lyonu w Galii. Ewangelista Marek nazywa Antypasa „królem” (Mk.6: 14), lecz ewangelista Mateusz (Mt.14:1) i Łukasz (Łk.3:19) używają jego prawdziwego tytułu „tetrarcha”.

Filip, tetrarcha Iturei, zmarł (34 r.) bezdzietny po długim panowaniu, o którym wiemy niewiele. Jego posiadłości były włączone do rzymskiej prowincji Syrii.

III. Powszechne oczekiwanie Zbawiciela. Żydzi w rozsianiu.
Stan pogańskiego świata.

Babilońska niewola, prócz swego znaczenia jako kara dla ludu judzkiego za jego niewierność przymierzu z Jahwe, ma jeszcze inne, ważniejsze i głębsze znaczenie dla całej ludzkości. Do czasu niewoli lud wybrany był bardziej lub mniej wyobcowany ze świata, a światło prawdziwej religii rzadko lub w szczególnych przypadkach przenikało poza granice ziemi obiecanej. Teraz ze zbliżaniem się „wypełnienia czasów” to światło powinno jasno zalśnić dla wszystkich, żyjących w ciemności i w cieniu śmierci, tj. dla wszystkich pogańskich narodów, dotąd pogrążonych w ciemności bałwochwalstwa. I w tej wielkiej sprawie współdziałają ci groźni asyryjsko-babilońscy najeźdźcy, którzy nie zdając sobie z tego sprawy, byli potężnym narzędziem zamysłu Bożego. Przesiedlając kwiat wybranego ludu do swojego kraju, będącego centrum pogańskiej religii i pogańskiej nauki, razem z tym przesiedlali do siebie misjonarzy i kaznodziejów prawdziwej religii, która powinna była rozgonić ciemność zbłądzenia. Ten wpływ ujawnił się już po części na samych królach zdobywcach, jak to widać z przykładu Nabukadnesara i Cyrusa; lecz później rozprzestrzenił się on coraz szerzej i oddziaływał coraz bardziej. Od tego czasu lud żydowski stał się ludem jakby światowym: z niewoli babilońskiej powróciła do ziemi obiecanej tylko nieznaczna część jego, większość zaś albo pozostała w Mezopotamii lub rozsiała się we wszystkich kierunkach, i oni wywarli duży wpływ na przyszłe losy pogańskiego świata.

Rozsiani Żydzi najpierw dzielili się na trzy duże grupy: Żydzi babilońscy, syryjscy i egipscy; lecz późniejsze ekspansje Aleksandra Wielkiego i Rzymian znacznie poszerzyły obszar żydowskiego rozsiania. Następujące przewroty w świecie doprowadziły narody do niezwykłego ruchu, a strumień zdobyczy lub gospodarczy szybko obejmował rozerwane części ludu żydowskiego i roznosił je po najdalszych krajach. Następca Aleksandra Wielkiego w Azji, Nikator, założyciel nowego królestwa syryjskiego, mnóstwo ich przesiedlił z Babilonu do głównych miast swojego królestwa, mając nadzieję, że ich przedsiębiorczy duch przyczyni się do rozkwitu jego królestwa. I po jakimś czasie w Damaszku było ich tysiące, mając parę synagog; a jeszcze więcej było ich w Antiochii, która stała się centrum greckiej kultury na Wschodzie. Prześladowania Antiocha Epifanesa nie zniszczyły ich, a przyczyniły się tylko do przeniknięcia ich wpływu w najbardziej oddalonych częściach państwa, dokąd uciekali Żydzi, ukrywając się przed prześladowaniami. W tym czasie przeniknęli jeszcze dalej na wschód, do Midii, a szczególnie do obecnego Kurdystanu, na północny-wschód od rzeki Tygrys, gdzie ich wpływ był tak wielki, że nawet królowa Helena i następca książę Izat, stali się prozelitami. Po tej stronie Eufratu żydowska ludność była rozsiana w wielu miejscach, szczególnie w Palmirach i nawet w miastach Arabii. Później mnóstwo Żydów żyło w Armenii i w różnych krajach oraz miastach Małej Azji. Antioch Wielki (223-187) przesiedlił parę tysięcy żydowskich rodzin z Mezopotamii do Frygii i Lidii, przydzielając im szczególne ulgi. Z Małej Azji Żydzi rozsiali się po wszystkich wyspach Egejskiego i Śródziemnego Morza, przenikając do głównych miast Grecji i Macedonii, i spotykamy ich w Filippi, Tesalonice, Atenach i Koryncie, gdzie mieli synagogi lub po prostu domy modlitewne. Ten sam duch handlowej przedsiębiorczości pchał ich jeszcze dalej na zachód, do samego Rzymu jako stolicy nowego imperium światowego, i nawet do Hiszpanii, gdzie mogli liczyć na wzbogacenie się w kraju, słynącym ze złóż złota i srebra. Dużo Żydów zostało przesiedlonych do Rzymu przez Pompejusza jako jeńcy, a po uwolnieniu ich stali się rzymskimi obywatelami i mieszkali w wydzielonym dla nich za Tybrem, kwartale. Za cesarza Augusta ich liczba w Rzymie wzrosła już do 8 tys. ludzi, a później rozmnażali się tak, że następni cesarze zmuszeni byli uciekać się do tak okrutnych sposobów, jak wygonienie ich z Rzymu (dekrety Tyberiusza i Klaudiusza, nakazujące Żydom opuścić Rzym).

Później Żydzi rozsiali się po całym wybrzeżu Północnej Afryki, a szczególnie w dużym mieście Cyrenie, skąd żydowscy pielgrzymi często przybywali do Jerozolimy (Szymon Cyrenejczyk – Mt.27:32). W końcu, ich osady spotykano, według świadectwa Filona, od gór Libanu do samej Etiopii, dokąd oni prawdopodobnie przenieśli się z Arabii, będącej w stałych kontaktach handlowych z tymi krajami, a szczególnie z Egiptem. Dworzanin królowej Kandaki był z Etiopii, i ta okoliczność, że był on prozelitą, wskazuje na silny wpływ Żydów, będących tam. Lecz niewątpliwie najważniejszym punktem żydowskiego rozsiania była Aleksandria w Egipcie. Zbudowana przez Aleksandra Wielkiego w 332 roku przed Chr., ona po paru stuleciach stała się jednym ze znaczniejszych i sławniejszych miast świata. W tym czasie, gdy w dolinie Nilu żyła stara ludność egipska z jej religią i obyczajami, miasta Delty, a szczególnie Aleksandria, napełniały się Grekami i Żydami. Pomimo swego bogactwa, swoich wspaniałych ulic i budowli, Aleksandria znana była z ożywionego życia intelektualnego. Ptolomeusz I założył tam muzeum, w którym mieściła się Aleksandryjska biblioteka z mnóstwem drogocennych ksiąg, a przy nim były pomieszczenia dla uczonych, malarzy i poetów, którzy przybywali ze wszystkich krajów świata, żeby być w głównej świątyni światowej literatury i sztuki. Razem z tym życiem intelektualnym kipiała działalność gospodarcza, gdyż kontakty handlowe Aleksandrii sięgały do Arabii i Indii, do wszystkich krajów Małej Azji i brzegów Morza Śródziemnego. Sytuacja Żydów w tym centrum światowego życia (dokąd ich pierwsza grupa została przesiedlona przez samego założyciela Aleksandrii) była w najwyższym stopniu przychylna. Wykorzystując pokrewieństwo rządzących, oddawali się bez przeszkód wszystkim możliwym rodzajom działalności, żyli w niezależnej społeczności. Nawet w religijnym odniesieniu znajdowali się w bardzo wygodnej sytuacji, gdyż mieli własną świątynię, zbudowaną w 150 roku według planów przybytku Mojżesza, i w niej odbywała się służba w tym samym porządku, jak w świątyni Jerozolimskiej. – Jednym słowem Żydzi po niewoli babilońskiej rozsiali się po całym ówczesnym świecie, tak iż rzymski geograf Strabon nie bez racji mówi, „czy można znaleźć na ziemi takie miejsce, gdzie nie byłoby tego plemienia i którego by ono nie posiadło?”. A do tego aleksandryjski Żyd, pisarz, Filon, dodaje: „Żydzi nie są, jak inne narody, zamknięci w granicach swego kraju: oni zamieszkują prawie cały świat i rozsiali się po wszystkich lądach i wyspach”.

Przy tym szczególnie było interesujące to, iż pomimo rozsiania po całym świecie, wszyscy ci Żydzi nie pogubili się między innymi plemionami i obcymi ludami, lecz tworzyli jeden lud. związani między sobą nierozerwalnymi więzami. Prawda, zapomnieli swego języka, rozmawiali i pisali po grecku (wskutek czego nazywali się hellenistami); lecz ogólna wiara w żywego Boga, który nie przestawał opiekować się Swoim wybranym ludem, nie tylko dawała Żydom uczucie swojej wyższości nad otaczającymi poganami z ich martwymi i marnymi bogami, lecz też chroniła ich przed mieszaniem się z nimi. Ich przywiązanie do zakonu Mojżeszowego też współdziałało w podtrzymywaniu w nich świadomości swej narodowości jako innej od wszystkich innych otaczających narodów. Ten zakon określał każdy krok ich życia, ustanawiał swoiste zasady moralne i obyczaje, dawał religijne znaczenie wszelkiemu przejawowi życia i działalności, a przez to wznosił ten mur, który nie pozwalał Żydom mieszać się z poganami. Prócz tego mieli powszechnie Pismo Święte, na którym wychowywał się cały lud, przenikając duchem, który nie miał nic wspólnego z pogańskim światem. Nauka przekazywana przez święte księgi, uzupełniana była w synagodze. Gdzie tylko mieszkali Żydzi, oni niezmiennie zbierali się w sabat w synagogach, które były dla nich szkołami Bożego zakonu, dla wspólnej modlitwy oraz wzajemnego zbudowania i wyjaśniania Pisma Świętego, i te zgromadzenia podtrzymywały powszechnego ducha jedności i wzajemności.

Ale jednym z najsilniejszych środków, podtrzymującym jedność między żydowskim światem, był jego stały kontakt z Jerozolimą jako ogólnym centrum całego żydostwa. Każdego roku zewsząd różne społeczności przez pełnomocników posyłały do Jerozolimy świątynny podatek półsyklowy i szczodre ofiary; tutaj przybywał każdy, kto chciał rozwiązania jakiś ważnych spraw przez arcykapłana lub Sanhedryn (Rada Najwyższa), a także każdy, kto chciał otrzymać wyższe wykształcenie w szkołach; w końcu, coroczne święta przyciągały do Jerozolimy tysiące wyznawców, którzy nadciągali ze wszystkich końców świata. I odwrotnie, z Jerozolimy do wszystkich krajów rozchodzili się uczeni w Piśmie, którzy otrzymawszy wykształcenie w szkołach „mądrych”, szukali sobie pola działania wśród współplemieńców w różnych krajach. Z Jerozolimy corocznie rozsyłano do wszystkich społeczności żydowskich kalendarze, w których był określony święty czas, szczególne wiadomości z doniesieniami o najważniejszych wydarzeniach, dotyczących żydowskiego świata. A rezultatem takiej ożywionej wzajemnej społeczności było to, że rozrzuceni po całej ziemi Żydzi mieli świadomość jednego narodu i wystarczało donieść do Jerozolimy wiadomość, że jakaś żydowska społeczność gdziekolwiek nad Dunajem czy na libijskiej pustyni cierpi głód lub ma potrzebę, gdy cały żydowski świat poruszał się i spieszył okazać pomoc swoim cierpiącym braciom.

Ta narodowa wyłączność i wzajemna łączność między Żydami wcześnie zaczęła wzbudzać podejrzenia i wrogość w pogańskich narodach, to nieprzyjazne uczucie jeszcze bardziej się nasiliło, kiedy Żydzi zaczęli być silnymi konkurentami w handlu i przejmowali w swoje ręce całą działalność tego lub innego kraju. Głównym ich zajęciem był handel. Drobny handel i drobne obroty były prawie wyłącznie w ich rękach. W niektórych miejscach przechwytywali w swoje ręce nawet hurtowy handel. W Aleksandrii prawie cały handel zbożem przechodził przez ich ręce i byli oni prawie wyłącznie pośrednikami, przez których Rzym utrzymywał kontakty z oddalonym Wschodem. I w ogóle, gdzie tylko można było zarobić pieniądze, tam zawsze pojawiali się Żydzi. Spotykamy ich w Rzymie jako uczonych, poetów, aktorów i śpiewaków. Wielu z nich zdążyło zebrać ogromne bogactwa, a wpływ ich był odczuwany w samych pałacach. Wszystko to naturalnie pobudzało przeciwko nim tubylczą ludność, często popadającą w finansowe konflikty z nimi, i do czasu narodzenia Chrystusa pogański świat, nawet lepsi jego pisarze, odnosił się do nich już z wrogością i podejrzeniem. Odnośnie ich rozpowszechniano dziwne opowiadania. Za ich przodków uważano trędowatych, wygonionych z Egiptu. Na pustyni, przy braku wody, jeden osioł jakoby wskazał im źródło, dlatego oni kłaniają się osłowi jako bogu. Nawet tak poważny pisarz, jak historyk Tacyt, myślał, że Mojżesz dał im zakon, przeciwny wszelkim ludzkim zasadom. Zakaz jedzenia wieprzowego mięsa był niewyczerpanym tematem dla rzymskich satyryków. Gdzie tylko pojawił się Żyd, zawsze prześladowało go pogańskie szyderstwo: na teatralnej scenie był on stałym obiektem niewybrednych dowcipów, które zawsze powodowały śmiech, a na ulicy musiał często znosić nieprzyjemności od tłumu, przechodzące niekiedy w niebezpieczne awantury, wymagające interwencji władzy, jak to nie raz było, szczególnie w Aleksandrii i Antiochii.

Pomimo takiego stosunku pogańskiego świata do Żydów, ich wpływu na ten świat poganie nie odrzucali, i nasilał się on z każdym rokiem. Sprzyjał temu stan pogańskiego świata. Chylił się on już ku upadkowi i rozkładowi. Wielkie królestwa Wschodu – Egipt, Asyria, Babilon i Persja – wszystkie po kolei panowały i znikały. Aleksander Wielki próbował je odtworzyć na gruncie greckiej kultury, lecz stworzone przez niego królestwo nie przeżyło swego założyciela i po jego śmierci rozpadło się na parę oddzielnych części, które łatwo stały się zdobyczą Rzymu. I oto Rzym stał się panem całego świata. Rzymskie orły zwycięsko przeszły od brzegów Eufratu na wschodzie, do kolumn Herkulesa na zachodzie, i od wybrzeża północnej Afryki na południu, do wysp Brytyjskich na północy. Ich własnością stała się ziemia, na której działa się starożytna historia i nowe kraje z półdzikimi ludami, oczekującymi kulturowego odrodzenia. Wojenne drogi Rzymian połączyły ze sobą najbardziej oddalone kraje; rzymskie zarządzanie i powszechnie rozpowszechniony język grecki, zbliżyły między sobą narody całego cywilizowanego świata, i zaczął się zadziwiający kołowrót w dziedzinie religii, literatury, sztuki i gospodarczej, jakiego jeszcze nie było w historii ludzkości. Rzym jako stolica świata, ściągał do siebie wszystko, co było najlepsze w ówczesnym świecie, a z niego z powrotem rozchodziła się we wszystkie strony swoista rzymska cywilizacja, roznoszona przez legiony, rządzących, pisarzy, kupców i przedsiębiorczych wszelkiego rodzaju. Ten niezwykły wzajemny kontakt narodów miał głęboki wpływ na religijno-moralny stan pogańskiego świata. W Rzymie zetknęły się ze sobą wszelkie możliwe pogańskie kultury, a ich bezgraniczna różnorodność musiała doprowadzić do przekonania, że pogańscy bogowie są tylko wytworem samych narodów i stąd nie są w stanie zaspokoić obecnej w człowieku potrzeby prawdziwej religii.

Najmocniej to odbiło się na samych Rzymianach, których wiara w swoich bogów już wcześnie została nadszarpnięta przez greckie dzieła filozoficzne, prawie szydzące z bogów Olimpu jako wymysłu dziecięcego umysłu. Ale że człowiek nie może być bez religii, to zaczęło się dręczące poszukiwanie prawdziwego Boga, i w Jego poszukiwaniach przebrane zostały wszystkie znane wtedy religie i kultury, a czym bardziej tajemniczy był kult, w rodzaju egipskiego, tym więcej miał on zwolenników. W tym samym czasie wielu zaczęło mimowolnie zwracać uwagę też na tajemniczego Jahwe, którego religia uderzała wierzących w swoich bogów pogan tym, że odrzucała wszelkie symbole, wyobrażające tego Boga. Żydzi korzystali z tego i pozyskiwali prozelitów oraz zwolenników, wśród których byli też członkowie domu cesarskiego. Prozelici dzielili się na dwie klasy: przychodniów bram i przychodniów prawdy, różniących się między sobą stopniem przyjęcia judaizmu. Dla pierwszych wystarczająca była ogólna wiara w Jahwe z przyjęciem „Nowych praw”, a od drugich wymagano całkowitego podporządkowania się wszystkim ustawom zakonu Mojżeszowego. Większość pogan ograniczała się do pierwszego stopnia, lecz było dużo i takich, którzy w pełni przyjmowali judaizm. Temu ruchowi sprzyjał moralny upadek pogańskiego świata jako nieunikniony skutek upadku religijnego. Razem z pogańskimi kulturami Wschodu do Rzymu wdzierał się rozkład moralny, który był z nimi nierozłączny. Stąd rozpoczął się tragiczny powszechny rozkład, doprowadzający światlejszych ludzi do rozpaczy (Rz.1:26 i nast.). Nie widząc żadnej pociechy w teraźniejszości i straciwszy wszelką wiarę w przyszłość, ludzie dusili się z powodu duchowej próżni i szukali wyjścia albo w bezmyślnych orgiach, albo w samobójstwie, które stało się najzwyklejszym zjawiskiem. Nawet filozof Seneka, udręczony smutną rzeczywistością, wskazywał na samobójstwo jako najlepszy sposób ratunku z nieznośnej sytuacji. Lecz sam instynkt samozachowawczy przeciwdziałał takiemu rozwiązaniu i dlatego większość szukała innego wyjścia, i znajdowała je w nadziei na lepszą przyszłość.

Światlejsi poganie zaczęli mieć nadzieję, że skądkolwiek powinno przyjść wybawienie, jeśli nie od ludzi, to z wysokości. Nadzieja ta zbiegła się z oczekiwaniem Wybawiciela świata, które coraz silniej rozpalało się w żydowskim świecie i coraz szerzej rozprzestrzeniało się przez Żydów wśród pogańskich narodów. Według świadectwa rzymskich historyków Swetoniusza i Tacyta, w tym czasie między Rzymianami i innymi pogańskimi narodami była rozpowszechniona pogłoska, że na Wschodzie szybko pojawi się potężny król, który podporządkuje sobie świat. Rzymscy poeci opiewali oczekiwane pojawienie się cudownego wybawcy. Wergiliusz w swojej znanej czwartej odzie opiewał niemowlę, które powinno było ustanowić złoty wiek. To niemowlę zstąpi z nieba, a na ziemi powstanie pokój; szczodrze będzie rozdawało swoje dary; trzoda nie będzie bała się lwów; jarzmo zostanie zdjęte z szyi pasącego się woła, i rolnik nie będzie już pracować w pocie czoła swego. To sławne marzenie rzymskiego poety niewątpliwie było odgłosem wspaniałego proroctwa Izajasza, że „dziecię narodziło się nam, syn jest nam dany i spocznie władza na jego ramieniu, i nazwą go: Cudowny Doradca, Bóg Mocny, Ojciec odwieczny, Książę Pokoju”, a wtedy „będzie wilk gościem jagnięcia, a lampart będzie leżał obok koźlęcia. Cielę i lwiątko, i tuczne bydło będą razem, a mały chłopiec je poprowadzi” (9:5; 11:6).

Wszystko w ten sposób pokazywało, że przybliżyło się „wypełnienie czasów”. Szczególnie wśród Żydów oczekiwanie przyjścia Zbawiciela lub Mesjasza osiągnęło najwyższe napięcie. Stare przepowiednie proroków stały się obiektem dokładnego studiowania i rozpatrywania, a najbardziej ulubioną księgą była księga proroka Daniela z jej określeniem odnośnie czasu pojawienia się Mesjasza. Księgi deuterokanoniczne potwierdzały i wyjaśniały te przepowiednie, uzupełniając je swoimi własnymi wyobrażeniami oraz świadczyły, że wkrótce synowie Izraela znów będą zgromadzeni w Jeruzalem z oddalonych krajów, aby czcić swojego Pana Boga (2Mch.2:18 BT) i że potomstwo Dawidowe będzie panować na tronie wiecznie (1Mch.11:57). Te przepowiednie otrzymały jeszcze większy autorytet w tak zwanych „Księgach Sybilly”, będących zbiorem prorockich wypowiedzi wierszem, na podobieństwo pogańskich wyroczni, i napisanych prawdopodobnie przez jakiegoś Żyda z Aleksandrii około 140 roku przed Chr. Mówi się w nich, że wkrótce ma się pojawić król, który zakończy wszelkie wojny na ziemi. Poganie, którzy zbiorą się przeciwko Jeruzalem, zginą. Pod osłoną zesłanego z nieba króla, Izraelowi będzie dany pokój i dobrobyt, a później same pogańskie narody zostaną też doprowadzone do czczenia prawdziwego Boga i Jego świątyni. Na koniec Bóg ustanowi na ziemi wieczne królestwo pokoju, w „którym będą zebrane wszystkie narody”.

To oczekiwanie było do takiego stopnia żywe, że sami przywódcy izraelskiego ludu w czasach Machabeuszy przyjmowali władzę warunkowo, „aż powstanie wiarygodny prorok” (1Mch.14:41 BT). Wszyscy mimowolnie czuli, że przyszło wypełnienie się czasów i wybawienie Izraela. Gdy pojawiał jakiś wybitny kaznodzieja lub prorok, wszyscy pytali, czy on nie jest Chrystusem (J.1:19-20; Mt.11:3). Nawet Samarytanie oczekiwali, że wkrótce przyjdzie Mesjasz, który rozwiąże wszystkie sporne problemy religijne między nimi i Żydami (J.4:25). Wielu wyobrażało sobie, w jakiej postaci pojawi się Mesjasz, i oczekiwali, że będzie On po prostu zdobywcą, który podporządkuje Żydom cały świat i ustanowi wieczne królestwo żydowskie. Lecz wszyscy bardziej oświeceni duchowo ludzie oczekiwali, że będzie to prawdziwy Mesjasz, który wykupi człowieka z niewoli grzechu, da pokój strwożonej duszy, wezwie do siebie wszystkich utrudzonych i obciążonych, objawi wieczną prawdę zbawienia i ustanowi wieczne Królestwo Boże na ziemi.

I prawdziwy Mesjasz przyszedł w końcu, a w noc Jego przyjścia niebo nad Betlejem uroczystym śpiewem aniołów ogłosiło nastanie nowej ery w historii ludzkości: „Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom, w których ma upodobanie”.

IV. Religijno-moralny stan ludu.

A. Partie i stronnictwa

1. Faryzeusze

Religijno-polityczne ruchy i dążenia epoki zstąpienia na ziemię Pana Jezusa Chrystusa, znalazły swój wyraz w działalności współczesnych partii religijnych lub sekt. Najważniejsi z nich byli faryzeusze i saduceusze; do nich można też dołączyć też esseńczyków.

Największe znaczenie miała partia faryzeuszów. Samo słowo „faryzeusz” oznacza: „odosobniony” lub „oddzielony”, w znaczeniu lepszej lub wybranej części żydowskiego ludu, właściwy stróż wszystkich prawdziwych religijno-narodowych tradycji.

Faryzeusze uważali, że zbawienie Żydów polega na tym, aby jak najsurowiej przestrzegać zasad swojej wiary, stąd nie poddawali się cudzoziemskim pogańskim wpływom. Wychodząc z tego, twardo strzegli podstawy prawdziwej wiary, objawione przez Pana Swemu wybranemu ludowi. Wierzyli oni w nieśmiertelność duszy, wieczną nagrodę, zmartwychwstanie, w istnienie aniołów i demonów.

W tych prawdach jednak mieszały się też zbłądzenia, a przede wszystkim fałszywa nauka o przyszłym Mesjaszu, którego przedstawiali w postaci walczącego króla-zwycięzcy: on uwolni Żydów od władzy pogan, założy fundament przyszłemu Królestwu Bożemu na ziemi i wygoni stąd grzeszników. Za jedynych prawdziwych dziedziców tego Królestwa faryzeusze uważali siebie.

Moralna nauka faryzeuszów wyróżniała się wąskim formalizmem i szczegółami: uważali oni za konieczne nie tylko przestrzeganie wszystkich zasad i ustaw zakonu Mojżeszowego, lecz także tradycji wszystkich uczonych w Piśmie, interpretujących zakon. Te tradycje, według interpretacji niektórych z nich, okazywały się nawet bardziej zobowiązującymi niż sam zakon. Przy tym narzucali niezliczoną liczbę przepisów z niewiarygodnymi szczegółami: można było, np. nie naruszając sabatu, pracować jedną ręką, a nie dwiema, dozwalano przywiązywać wiadro u studni pasem, a nie sznurem itd.

Religijność faryzeuszów ograniczała się tylko do jednej obrzędowości, czysto zewnętrznego charakteru. Jeżeli zewnętrzne przepisy zostały wypełnione, to człowiek nic więcej nie musi w stosunku do Boga. Faryzeuszom były obojętne wewnętrzne pobudzenia duszy – pokorna i usilna modlitwa, szczere upamiętanie. Rozdrobnienie tradycji zasłaniało przed nimi najważniejsze podstawy Bożego zakonu. „Ślepi przewodnicy! Przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda” (Mt.23: 24), mówił do nich Zbawiciel. Stąd wypływało to, że moralna postawa faryzeuszów przedstawia się w bardzo niekorzystnym dla nich świetle, i nie tylko w Ewangeliach, lecz też i w Talmudzie, gdzie, np. w traktacie Berakot powiedziano, że z siedmiu faryzeuszów tylko jeden działa z pobudzenia miłości.

Cechy, z których składa się ta moralna postawa mogą być sprowadzone do trzech: obłuda, nadmierna pycha i pogarda dla „tłumu”. Pod maską cnót faryzeusze nierzadko ukrywali najbardziej niskie wady: „Podobni jesteście do grobów pobielanych, które na zewnątrz wyglądają pięknie, ale wewnątrz są pełne trupich kości i wszelkiej nieczystości” (Mt.23:27).

Religijna gorliwość faryzeuszów nosiła czysto zewnętrzny charakter. Prawda, z boku miało się wrażenie, że żyją i działają wyłącznie na chwałę Bożą. Jednak w rzeczywistości szukali chwały i czci dla siebie. W końcu cała ich działalność miała u podstawy tylko jedną kierującą ideę: my, faryzeusze, jesteśmy dziećmi Abrahama; Bóg musi zajmować się tylko nami, inaczej Jego obietnice nie będą mogły się urzeczywistnić. Cała ta faryzejska pycha ostro jest naszkicowana w podobieństwie o celniku i faryzeuszu (Łk.18:9-14).

Ta pycha i nadmierna ocena siebie napełniła duszę faryzeusza pogardą do każdego, kto nie był faryzeuszem, kto był „nieukiem”, tj. nie studiował zakonu i nie przestrzegał wszystkich szczegółowych zasad tradycji.

Wyższość ideału, który faryzeusze stawiali za cel swojej działalności, ich narodowo-religijne dążenia, a szczególnie ciągła wrogość do Rzymian, treść ich nauki, szczegółowe wykonywanie zakonu i zewnętrzna surowość ich życia, ważność i dostojeństwo w zachowaniu, większe niż u saduceuszów, zainteresowanie potrzebami prostego ludu – wszystko to przyczyniało się do wzrostu znaczenia faryzeuszów i ich wpływu na masy. Bardzo gorliwie odnosili się do swego autorytetu. Naturalnie dlatego, że byli wrogami każdego, kto mógł pozyskać miłość i szacunek ludu. W młodym proroku z Nazaretu, który głosił naukę sprzeczną z ich nauką, który wypominał ich obłudę i tak przewyższał ich moralnością Swojej osoby oraz mocą Swoich cudów, nie mogli nie zobaczyć konkurenta. Zaś uznać Go za Mesjasza, posłanego przez Boga, nie mogli, gdyż stanął przed nimi w ubóstwie i uniżeniu, co przeczyło ich mesjańskim wyobrażeniom. Pozostawało miejsce tylko dla dwóch uczuć – zazdrości i zrodzonej przez nią nienawiści.

Ich złość na Chrystusa została zaspokojona dopiero w tym dniu, kiedy zobaczyli Go umierającego na krzyżu między dwoma złoczyńcami.

A jednak pomimo wszystko, z trzech religijnych partii czy sekt żydowskiego ludu, najbardziej bliscy Chrystusowi byli wszystko jedno faryzeusze. Chrystus miał przyjaciół wśród faryzeuszów – Nikodem, Józef z Arymatei, a być może i inni, ukrywający swoją sympatię do Niego. Z członków Rady Najwyższej jeden tylko Faryzeusz Gamaliel radzi żydowskim przywódcom, żeby przerwać prześladowanie apostołów, głoszących Chrystusa, żeby nie okazało się, „że walczycie z Bogiem” (Dz.5:39). Można przypuszczać, że znaczną część pierwotnego zboru w Jerozolimie tworzyli byli faryzeusze (porów. Dz.15:5), z faryzeuszów był też uczeń Gamaliela apostoł Paweł.

Z drugiej strony, zupełnie nie znamy przypadku nawrócenia się do Chrystusa saduceuszy. Nie można nie przyznać i tego, że w pewnej mierze faryzejska propaganda w całym świecie utorowała drogę dla późniejszego głoszenia chrześcijaństwa: przecież i faryzeusze czekali na przyjście Mesjasza, nauczali o nieśmiertelności duszy, zmartwychwstaniu i przyszłym sądzie, mówili o niezależności wiary od państwa.

2. Saduceusze

Przeciwnikami faryzeuszy byli saduceusze. Saduceusze bardziej byli partią polityczną niż religijną sektą. Korzystając z obecnego słownictwa, można byłoby ich nazwać partią liberalną lub kosmopolityczną. Uważali oni za bezsensowne wywyższanie się w oparciu o przywileje żydowskiego ludu jako wybranego przez Boga. Można dopuścić i przyznać, że pierwszy naród w świecie to Rzymianie, i że jedyna prawdziwa cywilizacja, to cywilizacja grecko-rzymska. Jeżeli przyjmie się taki punkt widzenia, to będzie nadzieja uniknięcia wielu komplikacji. Wychodząc z takiego podstawowego twierdzenia, saduceusze doszli do większego „liberalizmu” w interpretacji Pisma Świętego. Dopuszczali oni zgodność różnych miejsc w Biblii z naukami greckich filozofów. Takie zestawienia doprowadzały ich nierzadko do tego, że uważali święte księgi żydowskiego ludu za nową formę wyrażenia mitów i legend, spotykanych też u innych narodów.

Zrozumiałe, że nauka saduceuszów musiała istotnie różnić się od nauki faryzeuszów: saduceusze uznawali tylko pisany zakon i odrzucali tradycję, odrzucali istnienie aniołów i demonów, zmartwychwstanie, a być noże i życie po śmierci oraz nagrodę, nie wierzyli w opatrzność Bożą, będąc mniej lub bardziej świadomymi materialistami.

Partię saduceuszów tworzyli przedstawiciele rządzącej arystokracji żydowskiej. Arcykapłani, zajmujący najwyższą pozycję w Radzie Najwyższej, byli saduceuszami.

Pod względem moralności byli niżej niż faryzeusze: cały cel ich działalności sprowadzał się do zachowania panującej pozycji w kraju. Jeżeli faryzeusze dążyli do utrzymania swojej niezależności w stosunku do rzymskiej władzy, to saduceusze byli zawsze gotowi ulec przed każdą władzą, aby tylko ich osobiste interesy były zabezpieczone. Odrzucając przyszłe życie i zmartwychwstanie, oni naturalnie dochodzili do tego, że jedynym celem istnienia może być tylko osiąganie ziemskich dóbr: trzeba stworzyć najlepsze sposoby pozyskiwania dla siebie korzyści obecnego życia. Jan Chrzciciel nazywa ich „plemieniem żmijowym” (Mt.3:7). Saduceusze byli zażartymi wrogami Chrystusa (Mt.16:1,6-12; Mk.8:15; Mt.22:23 i dalej; Mk.12:18 i dalej; Łk.20:27). Skazanie Pana na śmierć w głównej mierze było ich sprawą. Oni byli też później najbardziej zażartymi przeciwnikami Jerozolimskiego zboru i pierwszych chrześcijan (Dz. 4:1).

Faryzeusze i saduceusze spierali się, konkurowali i nawet mieli wrogość jedni do drugich. Lecz w jednym punkcie obie partie były zgodne – w nienawiści i wrogości do Chrystusa.

3. Esseńczycy

Sekta esseńczyków była społecznością religijną (około 4 tys. członków) oddzieloną od pozostałych Izraelitów. Ustanowili dla siebie obowiązujące bezżeństwo; mieli wspólną własność i jedli wszyscy razem. Uznając bezwarunkową konieczność szczegółowego wykonywania wszystkich zasad zakonu Mojżeszowego, esseńczycy odrzucali jednak składanie krwawych ofiar. Formalizm esseńczyków był jeszcze większy i surowszy niż u faryzeuszów: uważali oni za nieczyste nie tylko zetknięcie się z poganami, lecz też z każdym, kto nie należał do nich.

4. Herodianie

Herodianie nie byli religijną sektą, lecz czysto polityczną partią: tak nazywali się stronnicy dynastii Heroda. Uznając rzymskie panowanie za dokonany fakt, wystawiali na pokaz swoją lojalność i dążyli do uzyskania łask od cesarza, od którego mieli nadzieję otrzymać kiedyś pełną autonomię. Jezus Chrystus wydał się im niebezpieczny, gdyż w Nim widzieli przeszkodę w urzeczywistnieniu swoich nadziei i widzieli w Nim pretendenta na tron Heroda. Herodianie też byli Jego nieprzyjaciółmi.

5. Uczeni w Piśmie lub nauczyciele zakonu

W Ewangeliach uczeni w Piśmie są wymieniani razem z arcykapłanami (Mt.2:4; 21:15) lub z faryzeuszami (Mt.15:1; 20: 4). Prawie wszyscy uczeni w Piśmie byli faryzeuszami, z czego wcale nie wynika, że wszyscy faryzeusze byli uczonymi w Piśmie. Uczeni w Piśmie byli klasą wykształconych ludzi, znawcami zakonu; zaś faryzeusze byli partią, wyrażającą określony ruch religijny.

Uczeni w Piśmie przepisywali księgi Pisma Świętego, strzegli pamięć tradycji. W synagodze uczony w Piśmie interpretował przed chwilą przeczytany fragment z Biblii.

Uczeni w Piśmie byli też urzędnikami, interpretującymi wszystkie przypadki zastosowania ustaw zakonu i tradycji. Uczeni w Piśmie kierowali szkołami, w których młodzi ludzie uczyli się zakonu i tradycji. Ważną rolę odgrywali uczeni w Piśmie w Radzie Najwyższej, gdzie byli jakby sędziami-ekspertami, wskazując w każdym potrzebnym przypadku odpowiednie normy zakonu i tradycji. Uczony w Piśmie był jednocześnie uczonym, nauczycielem, urzędnikiem i sędzią.

Uczeni w Piśmie trzymali się dosłownej interpretacji zakonu, surowo przestrzegając ustaw tradycji. Byli oni religijnymi formalistami, zadawalając się szczegółowym wykonywaniem wszystkich zewnętrznych zasad. Jezus Chrystus, przeciwnie, mówił, wskazując na wewnętrzne znaczenie zakonu i ożywiał go, uwalniał od niepotrzebnych dodatków, wymyślonych przez uczonych w Piśmie. Dlatego uczeni w Piśmie bardzo szybko zobaczyli, że duch Chrystusowego kazania całkowicie różni się od ducha ich nauki. A zrozumiawszy to, nie mogli nie stać się wrogami Chrystusa. Zawsze dążyli do tego, żeby Piłat skazał Go i pod krzyżem drwili z Niego (Mk.15:31).

6. Kapłaństwo

Kapłaństwo było dziedziczne. Całe pokolenie Lewiego było poświęcone na służbę Bogu przy świątyni. Na czele całego kapłaństwa stał arcykapłan, pochodzący w prostej linii z rodu Aarona i noszący swój tytuł dożywotnio. Jednak Herod i jego następcy przywłaszczyli sobie prawo samowolnego wyznaczania i usuwania arcykapłanów: w czasach Zbawiciela, np. prawny arcykapłan Ananiasz został usunięty i zastąpiony przez swego zięcia Kaifasza.

Pozostałe kapłaństwo dzieliło się na kapłanów i Lewitów. Kapłani musieli pochodzić z rodu Aarona, nie koniecznie w prostej linii. Dzielili się na 24 grupy, z których każda według kolejności służyła w świątyni przez tydzień (Łk.1:5,9). Na początku przekaz zakonu Mojżeszowego spoczywał na kapłanach. Po babilońskiej niewoli zostawili ten obowiązek uczonym w Piśmie, zaś sami ograniczyli się wyłącznie do służby.

Lewici należeli do pokolenia Lewiego, nie pochodzili jednak z rodu Aarona. Spełniali obowiązki sług przy świątyni: sprzątali, pilnowali porządku w świętym miejscu.

7. Rada Najwyższa lub Sanhedryn

Rada Najwyższa, wspominana w opowiadaniu o cierpieniach Zbawiciela, była Sądem Najwyższym u Żydów. Liczba członków Rady Najwyższej razem z przewodzącym arcykapłanem wynosiła 71. Wszyscy oni dzielili się na trzy kategorie:

  1. Arcykapłani – tj. przewodzący arcykapłan, wszyscy byli arcykapłani, a także głowy ważniejszych kapłańskich rodzin;
  2. Starsi – tj. kapłani i świeccy, przedstawiciele najbardziej wpływowych i bogatych rodzin żydowskiego ludu, i
  3. Uczeni w Piśmie lub nauczyciele zakonu. Rada Najwyższa, powołana po powrocie z babilońskiej niewoli, podejmowała decyzje w ważniejszych sprawach religijnych i politycznych. W czasach Zbawiciela Rzymianie bardzo ograniczyli jej władzę i zabrali prawo wydawania wyroku kary śmierci: jeżeli według Rady Najwyższej oskarżony musiał być skazany na śmierć, należało określić punkty oskarżenia i przekazać sprawę sądowi namiestnika.

B. Świątynia

Jerozolimska świątynia zajmowała olbrzymią powierzchnię, ze wszystkich stron otoczona krużgankami, których sklepienia dawały ochronę przed słońcem i niepogodą. Pod sklepieniami tych krużganków nauczyciele zakonu nauczali lud; w wyznaczonych miejscach handlarze sprzedawali bydło, przeznaczone na ofiary, a wekslarze wymieniali obce monety na żydowskie, dopuszczone jedynie do płacenia w świątyni. Wszyscy ci handlarze i wekslarze opanowywali przedsionki świątyni; odgłosy wołów i owiec, krzyki i kłótnie handlarzy naruszały modlitewną atmosferę wierzących. W pełni zrozumiałe jest niezadowolenie Zbawiciela, wyganiającego kiedyś tych handlarzy z domu modlitwy (Mk.11:15-17).

Na dużej przestrzeni, zamkniętej krużgankami, były trzy tarasy pod odkrytym niebem, wznoszące się jeden nad drugim, i połączone ze sobą schodami. Pierwszy taras nazywał się Dziedzińcem pogan; drugi – Dziedzińcem Izraela (dzielił się na Dziedziniec Kobiet, który nazywał się tak dlatego, że kobiety nie mały prawa przechodzić dalej, i Dziedziniec Izraelitów); i trzeci – Dziedzińcem Kapłanów. W głębi Dziedzińca Kapłanów znajdowała się główna część świątyni, gdzie było Miejsce Święte i Miejsce Najświętsze.

W Miejscu Świętym znajdował się złoty świecznik, ołtarz kadzidlany, też ze złota, i stół na chleby pokładne z drzewa, z okuciami złotymi.

Ostatnią częścią świątyni było Miejsce Najświętsze. Tylko arcykapłan miał prawo wejść tam i to tylko raz w roku, w święto Pojednania, kiedy wnosił tam krew ofiarną. Miejsce Najświętsze było zupełnie puste od tej pory, gdy Skrzynia Świadectwa znikła w czasie zburzenia Jerozolimy przez Nebukadnesara w 586 roku p.n.e. Miejsce Najświętsze było oddzielone od Miejsca Świętego zasłoną, która rozerwała się na dwie części w chwili krzyżowej śmierci Pana.

C. Synagogi

Żydzi mogli mieć tylko jedną świątynię. Było to wyrażeniem wiary w istnienie jedynego Boga. Lecz po powrocie z babilońskiej niewoli Żydzi zaczęli budować we wszystkich bardziej lub mniej znaczących miastach tak zwane synagogi. Słowo „synagoga” oznacza właściwie „dom zgromadzenia”. Wnętrze takiego domu było dość obszerną salą, zwykle prostokątnego kształtu, niekiedy przedzieloną kolumnami na trzy części. W głębi znajdowała się szczególna szafa, zasłonięta przykryciem. W niej przechowywane były zwoje zakonu i innych ksiąg Pisma Świętego. Na środku synagogi wznosiła się mównica z siedzeniem, do czytania i dla kaznodziei, oraz pulpitem na zwoje.

Ogólne zgromadzenia modlitewne odbywały się w synagodze w każdy sabat. Prócz tego, mniej uroczyste i nieobowiązkowe zgromadzenia odbywały się w poniedziałki i czwartki; dla osobistej modlitwy do synagogi było można chodzić codziennie.

Zgromadzenia rozpoczynały się ogólną modlitwą; potem był czytany fragment z Pisma Świętego i następowało jego wyjaśnianie. Naczelnik synagogi zlecał ten obowiązek temu, kogo uważał za zdolnego wykonać to.

Synagoga służyła też jako szkoła, w której dzieci otrzymywały podstawową naukę Pisma Św.

D. Słudzy ołtarza

Święte osoby były wybrańcami z wybranego ludu do poświęcenia na wyłączną służbę Bogu. Tworzyli oni całe pokolenie Lewiego, i odpowiednio do trzech części przybytku, dzielili się na trzy grupy: Lewici, kapłani i arcykapłan.

Lewici byli prostymi sługami, do wykonywania niższych obowiązków w przybytku. Do czasu postawienia świątyni Salomona musieli nosić przybytek z całym jego wyposażeniem, pilnować porządku, czystości i opiekować się świętymi przyborami oraz naczyniami; przygotowywać niezbędne materiały do kultu i troszczyć się o konieczne dochody na utrzymanie przybytku i jego wyposażenia. Lewitami byli wszyscy mężczyźni z pokolenia Lewiego, prócz rodu Aarona, w wieku od 30 do 50 lat. Dzielili się oni na trzy grupy, zgodnie z rodowym ich pochodzeniem od trzech synów Lewiego – Gerszona, Kahata i Merariego, i każda grupa miała swoje obowiązki podczas służby, a szczególnie przy przenoszeniu przybytku. Do służby przystępowali po szczególnym poświęceniu, polegającym a oczyszczeniu ich, po włożeniu rąk i złożeniu ofiar.

Kapłanami byli wszyscy synowie, a później potomkowie Aarona, godni tego kapłańskiego powołania z powodu moralnych i cielesnych cech. Na służbę poświęcani byli przez pokropienie oliwą i krwią. Na nich spoczywał obowiązek składania w określonym czasie ofiary na dziedzińcu przybytku i kadzenia w Miejscu Świętym, zapalania każdego wieczoru świecznika w nim, w każdy sabat zmieniania chlebów pokładnych, trąbienia w celu zgromadzenia ludu, oczyszczania po trądzie i nauczania ludu zakonu Bożego. Dane im były oddzielne szaty, w które musieli się przebierać podczas służby.

Mały Poradnik Biblijny - B. Götze
(tłum. A.K.W.)